urządzenie kosmetyczne

Oscary 2021. Dariusz Wolski wśród nominowanych. Kim jest? Historia kariery


  • Dariusz Wolski należy do grona uznanych polskich operatorów pracujących w Hollywood
  • Pracował m.in. z Ridleyem Scottem, Timem Burtonem czy Robertem Zemeckisem. Ma też na koncie serię “Piraci z Karaibów”
  • Swoją karierę w Stanach Zjednoczonych rozpoczął od kręcenia teledysków. Dostał nawet trzy nominacje do MTV Video Music Award
  • “Nowiny ze świata” przyniosły Wolskiemu pierwszą nominację do Oscara. Wcześniej mógł się cieszyć z wyróżnień do nagród BAFTA, Critics Choice, Satelitów czy nagród Amerykańskiego Stowarzyszenia Operatorów Filmowych
  • Więcej takich artykułów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Polscy operatorzy od lat uznawani są w Hollywood za markę. Poczynając od Adama Holendra (“Nocny kowboj”), przez Andrzeja Bartkowiaka (“Speed: Niebezpieczna prędkość”, “Czułe słówka”), Andrzeja Sekułę (“Pulp Fiction”), świętej pamięci Piotra Sobocińskiego (“Trzy kolory: Czerwony”, “Okup”), Sławomira Idziaka (“Helikopter w ogniu”, “Harry Potter i Zakon Feniksa”), Pawła Edelmana (“Ray”, filmy Romana Polańskiego), aż do dwukrotnego zdobywcy Oscara, stałego współpracownika Stevena Spielberga, czyli Janusza Kamińskiego.

Oscary 2021. Polak w gronie nominowanych. Kim jest Dariusz Wolski?

W tym szanowanym gronie jest też jednak jeszcze jeden Polak – cieszący się może mniejszą rozpoznawalnością niż Kamiński, ale pracujący przy równie dużych produkcjach. Dariusz Wolski, bo o nim mowa, oprócz serii “Piraci z Karaibów” ma na koncie choćby “Alicję w Krainie Czarów” oraz najnowsze filmy Ridleya Scotta, “Marsjanina”, “Prometeusza”, “Exodus: Bogowie i królowie” czy “Wszystkie pieniądze świata”.

Wolski jest operatorem bez chwili wytchnienia. Jeździ właściwie z planu na plan, zabierając ze sobą żonę oraz dwójkę małych dzieci. Sytuacja jest zupełnie inna, niż jeszcze 15-20 lat temu, gdy zaczynał swoją karierę i samotnie wychowywał syna Cosmo. Choć wciąż najbardziej związany jest z Nowym Jorkiem, ma też przepiękny dom w Malibu. To luksus, na jaki może sobie pozwolić po latach ciężkiej pracy i wyrzeczeń. Woda sodowa nie uderzyła mu jednak do głowy. Jak mówił w wywiadzie udzielonym Agnieszce Niezgodzie: “Show-biznes to świat gigantycznej iluzji. Nie narzekam, kiedy ktoś zamawia w restauracji butelkę wina za tysiąc dolarów – wypiję z przyjemnością, nie zapominam jednak, że w domu otworzę butelkę za dwadzieścia. (…) Doskonale pamiętam, ile frajdy przyniósł mi lata temu mój pierwszy dobytek w Ameryce – magnetofon stereofoniczny. Gdy nic nie masz, zdobycie małej rzeczy nadaje jej wartość”.

Foto: UNIVERSAL PICTURES, Netflix / Materiały prasowe


Tom Hanks jako Jefferson Kyle Kidd i Johanna Leonberger jako Helena Zengel w filmie “Nowiny ze świata”

“Młodość jest odważna, zaś odwaga irracjonalna”

Studiował w łódzkiej Filmówce, o której mówi dziś, że nauczyła go patrzeć na film jak na dzieło sztuki. Czuł się artystą, a w czasach komunizmu Polska nie była najlepszym miejscem dla takich osób. Wychowany w antykomunistycznej rodzinie, pragnął wolności – spotykały go zaś same ograniczenia. W wywiadzie Michała Hernesa Wolski wspominał, że na swojej drodze spotykał mnóstwo utalentowanych ludzi, którzy znieczulali się alkoholem i po prostu przepijali swoje życie. Nie chciał skończyć tak samo. Sprzedał malucha, kupił bilet do Nowego Jorku, początkowo w dwie strony, ale po przybyciu do Stanów odesłał matce powrotny – nie chciał, by miała nadzieję. Dziś trudno mu zrozumieć, jak mógł podjąć taką decyzję. Mówi tylko: “Młodość jest odważna, zaś odwaga irracjonalna”.

Zatrzymał się wraz z przyjacielem w maleńkim mieszkaniu, w którym kuchnia płynnie łączyła się z łazienką, a latem upał był tak dokuczliwy, że jedynym ratunkiem stawało się trzymanie głowy w lodówce. Po znajomości Wolski dostał fuchę przy malowaniu domu Polaka pracującego jako architekt. Ten zapytał go czy umie rysować i załatwił mu pracę w biurze architektonicznym. Po kilku miesiącach Wolski zaczepił się w BBC jako asystent operatorów, później otrzymał angaż przy kilku filmach niskobudżetowych. Mniej więcej w tym samym czasie wystartowało MTV i rozpoczął się boom na teledyski. Wolski nakręcił jeden klip, a zachwycony szef wytwórni pokazał go wszystkim znajomym z branży. Zaczęła się nieść wieść o zdolnym Polaku, który ma rękę do music videos. Nasz operator współpracował m.in. z Keithem Richardsem i Bobem Dylanem. Za “Lukę” Suzanne Vegi i “Janie’s Got a Gun” Aerosmith dostał nawet nominację do MTV Video Music Award. Później kręcił też reklamy, niejednokrotnie z budżetem około 1 mln dol. Cały czas pamiętał jednak czego nauczyła go Filmówka i nie chciał rezygnować z marzeń o kinie.

Milowe kroki

Szansa na zmianę przyszła w 1993 r., kiedy zaangażowano go do filmu “Krwawy Romeo”. Potem odezwał się do niego kumpel od teledysków Alex Proyas, który chciał z nim realizować “Kruka”. Mimo tragicznego wypadku na planie, w którym zmarł główny aktor filmu, zgodnie z wolą rodziny film wszedł do kin. Dla Wolskiego był to przełom. Wykreował na ekranie mroczny świat, który mocno oddziaływał na wyobraźnię. Przestał być w Hollywood anonimowy. Wskoczył do wyższej ligi, co zaowocowało współpracą z Tonym Scottem przy filmach “Karmazynowy przypływ” oraz “Fan”.

W 2001 r. był operatorem komedii “Mexican” z udziałem Julii Roberts i Brada Pitta. Reżyser tego filmu Gore Verbinski zaproponował mu pracę przy kolejnym projekcie, filmie “Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły”. Dziś wiemy, że cała seria o kapitanie Jacku Sparrowie odniosła spektakularny sukces, wtedy jednak mało kto wierzył w powodzenie produkcji, w tym sam Wolski. Jak mówił, filmy o piratach przeważnie kończyły się klapą i wszyscy wróżyli im katastrofę. Kiedy Johnny Depp pojawił się na planie w makijażu, ze swoim dziwnymi ruchami i sposobem mówienia, producenci załamali się. “Wszystkich ścięło przerażenie – co ten Depp wyczynia. Czy gra pijanego, czy geja, dlaczego ma złoty ząb i po co mu ten makijaż. Przez pierwsze tygodnie Johnny bał się, że go wywalą” – opowiadał.

Amerykański aktor okazał się strzałem w dziesiątkę. Widzowie na całym świecie pokochali “Piratów z Karaibów”. Był to czwarty najczęściej oglądany film roku. Wolski przeżył zaś największą przygodę swojego życia. Produkcja nagrywana na morzu, niemalże w rytmie fal, była dla operatora ogromnym wyzwaniem, a jednocześnie bardzo rozwijającym doświadczeniem. Wolski wciąż ma w pamięci gigantyczne plenery, łódki i piękne noce, filmowane bez światła, tylko ze świeczkami i ogniami.

Innym krokiem milowym w karierze Wolskiego była praca z Timem Burtonem przy “Alicji w Krainie Czarów”. W filmie olbrzymią rolę odgrywały efekty specjalne, kręcono głównie z użyciem zielonego tła, a najwięcej do powiedzenia mieli pracujący w piwnicy, młodzi maniacy komputerowi. Polski operator zdaje sobie sprawę, że kino zmieniło się, wymaga od poszczególnych filmowców zupełnie innego podejścia. Całkiem nieźle się w tej nowej sytuacji odnajduje, ale tęskni trochę za tym, co było kiedyś. “Wychowałem się w czasach, kiedy film był magiczny. Miałeś światłomierz, przysłonę, własne oko, intuicję. Ustawiałeś, kręciłeś, a potem modliłeś się w nocy, czy to kur** wyjdzie. Dziś od razu widzisz wszystko”.

Foto: Materiały prasowe


Mia Wasikowska w filmie “Alicja w Krainie Czarów”

Pracując z idolem

Jednym z ulubionych filmów Wolskiego jest “Łowca androidów”. – “W 1982 r. poszedłem na Manhattanie do kina na ten film. Obejrzałem, wyszedłem, ustawiłem się ponownie po bilet w kolejce”. Była to dla Polaka rewolucja wizualna, coś, co wywarło duży wpływ na jego wrażliwość jako operatora. Wolski nie ukrywa, że Ridley Scott należy do jego idoli, i kiedy spotykał go przy różnych okazjach, bał się powiedzieć cokolwiek więcej niż “Dzień dobry”. Aż pewnego dnia otrzymał od słynnego reżysera propozycję współpracy.

Zaczęło się w 2012 r. od “Prometeusza”. To właśnie Wolski uczył Scotta, jak kręcić w technice 3D. Od tamtej pory zrobili razem sześć filmów, w tym “Marsjanina”, który przyniósł Polakowi nominacje do Critics Choice oraz Satellite Award. Obecnie Wolski jest w trakcie pracy na planie “House of Gucci” o zabójstwie słynnego projektanta mody.

“Myślę, że Ridley jest geniuszem. Jego praca jest niesamowita. Oglądając jego filmy przez lata wiedziałem, że zawsze dąży do tego, by przenieść je na wyższy poziom” – opowiada o swoim mistrzu Wolski. Czyżby szykowała się współpraca na miarę duetu Spielberg-Kamiński? Niewykluczone.

Na pracę z innymi reżyserami decyduje się rzadko. Szansy, jaką otrzymał od Paula Greengrassa, nie mógł jednak odpuścić. Operator uwielbiał westerny już od dziecka, gdy mieszkał w Polsce. Przygotowując się do “Nowin ze świata” inspirował się dziełami Johna Forda oraz Piera Paola Pasoliniego. Tak samo jak oni, postawił na prostotę – nie zdecydował się na przykład na używanie ujęć nakręconych przy pomocy dźwigu. Jak to u Greengrassa, sporo kręcono “z ręki”. Efekt jest jednak niesamowity. Docenili go zarówno widzowie, jak i branża. Nominacja do Oscara to ogromne wyróżnienie. Czy jednak ma ona dla Wolskiego aż taką wartość? Niekoniecznie…

Pytany o to, co jest miarą sukcesu w Hollywood, odpowiada bez namysłu: “To, że masz wybór projektów, którym się poświęcasz, i że ludzie chcą z tobą pracować. Że robisz to, co lubisz. Że twoje życie wciąż jest przygodą”.



Source link

urządzenie kosmetyczne

Must Read

Related Articles