urządzenie kosmetyczne

Są pomysły na uzdrowienie polskiej chirurgii – Puls Medycyny


Chirurgia ogólna, obok m.in. interny, pediatrii, położnictwa i ginekologii, jest jedną z podstawowych specjalizacji lekarskich. Charakter chorób leczonych zabiegowo na oddziałach chirurgii, niezależnie od trybu ostrego lub planowego, zmienia się na przestrzeni lat, co wywołuje pytania o jej przyszłość i konieczność dokonania przekształceń w szkoleniu specjalizacyjnym. Obecnie w systemie szkolenia jest sześć specjalności zabiegowych, w ramach których jest realizowany podstawowy moduł kształcenia z zakresu chirurgii ogólnej: chirurgia dziecięca, klatki piersiowej, naczyniowa, onkologiczna, plastyczna, szczękowo-twarzowa oraz, oczywiście, chirurgia ogólna.

Specjalizacje zabiegowe mniej atrakcyjne

Z danych Centralnego Rejestru Lekarzy z końca 2019 r. wynika, że w polskim systemie ochrony zdrowia było 8963 chirurgów ogólnych (2646 specjalistów I stopnia i 6317 ze stopniem II). Z tej grupy 2209 chirurgów miało dodatkową specjalizację, co determinowało fakt, że część lekarzy ze specjalizacją z chirurgii ogólnej pracuje na innych oddziałach, np. chirurgii naczyniowej, urologii itp.

Jakie było w ostatnich latach zainteresowanie lekarzy tą podstawową specjalizacją zabiegową? Prof. Grzegorz Wallner — od 2014 r. konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii, wcześniej konsultant wojewódzki — przyznaje, że coraz mniej lekarzy decyduje się na podjęcie szkolenia specjalizacyjnego z chirurgii ogólnej.

„Na przestrzeni ostatnich 5-6 lat widać wyraźny spadek liczby osób przystępujących do egzaminu specjalizacyjnego z chirurgii ogólnej — o ok. 25 proc. Choć w minionych latach poziom tego spadku był różny, można jednak jednoznacznie stwierdzić niekorzystny trend mniejszego dopływu nowych specjalistów do chirurgii ogólnej. W latach 2013-2015, gdy byłem prezesem Towarzystwa Chirurgów Polskich, spróbowaliśmy ze współpracownikami oszacować liczbę aktywnych zawodowo i pracujących na oddziałach chirurgii ogólnej lekarzy. Udało się nam ustalić, że takich osób jest jedynie niecałe 4 tys. Dane przedstawiane przez Naczelną Izbę Lekarską lub Eurostat nie do końca są miarodajne, bo mocno zawyżone” — zaznaczył prof. Grzegorz Wallner.

Jak dodał, dane Centrum e-Zdrowia (wcześniej: Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia) pochodzące z 2018 r. wskazują, że liczba chirurgów pracujących w zawodzie zmniejszyła się od 2015 r. o ok. 20 proc. Obecnie szkolenie specjalizacyjne z zakresu chirurgii ogólnej odbywa ok. 1000 rezydentów. Moduł podstawowy z chirurgii ogólnej realizuje dodatkowo również około 650 rezydentów z innych dyscyplin zabiegowych. W sesji wiosennej 2020 r. było ponad 400 wolnych miejsc specjalizacyjnych. W ocenie prof. Wallnera, wynika to przede wszystkim z mniejszego zainteresowania, jakim dziś cieszą się zabiegowe dyscypliny medycyny, a w szczególności chirurgia ogólna.

Braki kadrowe w chirurgii ogólnej – problem nie nowy

Od lat obserwowano pogarszanie się sytuacji kadrowej w chirurgii ogólnej. Ministerstwo Zdrowia, dzięki zaangażowaniu prof. Mariana Zembali, uznało chirurgię ogólną za specjalizację priorytetową, co w istotny sposób przyczyniło się do wzrostu uposażenia rezydentów. Poszerzeniu uległa również sama dostępność odbywania szkolenia, ponieważ zwiększono liczbę miejsc specjalizacyjnych. Nie przełożyło się to jednak na realne zwiększenie zainteresowania szkoleniem specjalizacyjnym w chirurgii ogólnej.

Jak wskazuje prof. Wallner, braki kadrowe są odczuwalne również w regionach kraju o gęstym zaludnieniu i rozbudowanej sieci oddziałów chirurgicznych. Tak jest m.in. w województwach mazowieckim, wielkopolskim czy śląskim, w których tradycyjnie zawsze była duża liczba chirurgów. Mimo nieograniczonej dostępności miejsc specjalizacyjnych i etatów, brakuje chętnych na wolne stanowiska. Kilkadziesiąt lat temu taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia — chirurgia ogólna cieszyła się bowiem dużym prestiżem i zainteresowaniem absolwentów uczelni medycznych, a miejsc dla wszystkich chętnych brakowało.

„Narastające od lat trudności kadrowe chirurgii ogólnej nie są dla środowiska ani dla mnie osobiście zaskoczeniem. Jako konsultant krajowy nie tylko corocznie monitoruję poziom kadrowego zabezpieczenia, ale też zgłaszam powyższe problemy do Ministerstwa Zdrowia. Przedstawiam także propozycje działań, które mogłyby przełożyć się na wzrost atrakcyjności chirurgii jako specjalizacji i zwiększenie liczby kandydatów zainteresowanych rozpoczęciem szkolenia specjalizacyjnego z chirurgii ogólnej” — mówi prof. Grzegorz Wallner.

Chirurdzy ogólni pionierami wykorzystywania nowoczesnych technik endoskopowych i minimalnie inwazyjnych

W obliczu zmian, jakie zachodzą w medycynie i funkcjonowaniu sektora ochrony zdrowia, pojawiają się opinie, że organizacja szkolenia specjalizacyjnego z chirurgii ogólnej jest systemowo nieopłacalna. Choć prof. Wallner nie zgadza się z takim stanowiskiem, zauważa jednak światową tendencję do odchodzenia od szkoleń w zakresie chirurgii ogólnej. Z odrębnego szkolenia specjalizacyjnego w tym obszarze zrezygnowały choćby kraje skandynawskie.

„Najszerzej rzecz ujmując, chirurgia ogólna zajmuje się stanami nagłymi oraz chirurgią jamy brzusznej, w zakresie świadczeń realizowanych zarówno w warunkach szpitalnych, jak i ambulatoryjnych. Tak ogólnie sformułowana definicja istotnie może nie zachęcać młodych medyków do podejmowania szkolenia w zakresie chirurgii. Lekarz z wąską specjalizacją ma zazwyczaj mniejszą konkurencję na rynku pracy, a więc większą szansę na osiągnięcie sukcesu zawodowego i finansowego powodzenia, co nie jest bez znaczenia” — zauważa prof. Wallner.

W jego ocenie, takie myślenie o chirurgii ogólnej jest błędne i powierzchowne: w jej obszarze dokonał się ostatnio ogromny postęp technologiczny. To właśnie specjaliści w dziedzinie chirurgii ogólnej, chirurgii układu pokarmowego są pionierami wykorzystywania nowoczesnych technik endoskopowych i minimalnie inwazyjnych, które następnie są implementowane do praktyki klinicznej w wąskich dyscyplinach zabiegowych.

W stronę dobrej praktyki klinicznej

Brak sprecyzowanej ścieżki rozwoju i awansu zawodowego oraz stereotypowe ocenianie chirurgii ogólnej jako mało dynamicznie rozwijającej się dziedziny zabiegowej to niejedyne przyczyny spadku liczby rezydentów. „Gdy przyglądam się programowi i systemowi szkolenia specjalizacyjnego, widzę jak bardzo są one przestarzałe, mało efektywne i przede wszystkim pozbawione elementów atrakcyjności dla potencjalnych adeptów chirurgii. W 2017 r. w ramach nadzoru specjalistycznego, wraz z przedstawicielami środowiska i takich instytucji, jak Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego czy Towarzystwo Chirurgów Polskich oraz przedstawicielami rezydentów zaproponowaliśmy Ministerstwu Zdrowia zmiany, których celem było właśnie unowocześnienie systemu i urealnienie programu szkolenia. Niestety, propozycje nie spotkały się z pozytywnym odzewem” — mówi prof. Grzegorz Wallner.

Aktualnie znowu prowadzone są intensywne konsultacje i prace zespołu ekspertów. „Mam nadzieję, że w końcu zostaną one uwzględnione w rekonstrukcji nie tylko programu szkolenia specjalizacyjnego, ale przede wszystkim w gruntownych zmianach całego systemu szkolenia specjalizacyjnego w dyscyplinach zabiegowych, w tym także w chirurgii ogólnej” — dodaje profesor.

Najpilniejsze zmiany w programie dotyczą obszaru zdobywania umiejętności praktycznych. „Liczba procedur chirurgicznych, których wykonanie gwarantuje w Polsce ukończenie szkolenia specjalizacyjnego, należy do najniższych w Europie. Średnio w cyklu szkoleniowym w krajach Unii Europejskiej jest 550-750 operacji, w Polsce jedynie 450” — podkreśla prof. Wallner.

Przyznaje, że trudno precyzyjnie określić liczbę i rodzaj procedur, których wykonanie dawałoby gwarancję uzyskania realnych umiejętności jako specjalisty. „Dlatego właśnie należy wdrożyć nowoczesny system efektywnego szkolenia i oceny szkolących się w chirurgii ogólnej rezydentów opierając się na obiektywnych parametrach. Naszym celem nie jest wyłącznie pomoc rezydentom w ukończeniu szkolenia, ale przede wszystkim wsparcie w efektywnym zdobyciu wiedzy i optymalizacja nabywania umiejętności praktycznych. Ponadto szkolenie powinno większy nacisk kłaść na kształcenie umiejętności pracy zespołowej, prawidłowego podejmowania decyzji diagnostyczno-terapeutycznych, zgodnie z zasadami medycyny opartej na faktach medycznych i tzw. dobrej praktyki klinicznej” — podkreśla prof. Wallner.

Należałoby dokończyć zmiany w reformie systemu edukacji lekarzy, aby umożliwić medykom naukę w Centrach Symulacji Medycznej nie tylko w ramach kształcenia przeddyplomowego studentów, ale także szkolenia podyplomowego lekarzy. Wprowadzenie szkolenia symulacyjnego na szerszą skalę pozwoliłoby rozwiązać kolejny problem, jaki napotykają dziś rezydenci, tj. nabycia umiejętności praktycznych przy zbyt małej liczbie przeprowadzanych operacji z zakresu chirurgii ogólnej.

„Szkolenie symulacyjne oczywiście nie zastąpi praktyki klinicznej, ale pozwoli na wypracowanie i nabycie m.in. chirurgicznych umiejętności praktycznych, ale też tzw. umiejętności nietechnicznych — w zakresie decyzyjności, pracy zespołowej i kierowania zespołem w bezpiecznych dla pacjenta warunkach symulacyjnych” — wyjaśnia prof. Wallner.

Niezbędne zmiany systemowe dla poprawy sytuacji w chirurgii ogólnej

W ocenie prof. Wallnera, niezbędne zmiany w systemie, wdrożenie nowej koncepcji szkolenia specjalizacyjnego oraz rozbudowa sieci centrów symulacji w zakresie dyscyplin zabiegowych są tylko kwestią czasu. Niestety, szybkie decyzje w tych sprawach oddaliła pandemia COVID-19. Ze strony resortu zdrowia płyną jednak sygnały, świadczące o chęci ich realizacji, w tym również zarezerwowanie na ten cel odpowiednich funduszy.

Jak przypomina profesor, niezbędnym aspektem poprawy sytuacji w chirurgii ogólnej jest również zasadniczy wzrost wyceny świadczeń w tym obszarze (a tym samym wzrost nakładów finansowych na chirurgię). Utrzymywanie oddziałów chirurgicznych i inwestowanie w nie musi być bowiem opłacalne dla placówek medycznych. Żaden chirurg nie zechce pracować w jednostkach, w których zła systemowa wycena procedur czy niewystarczająca refundacja świadczeń medycznych w zakresie chirurgii przynosi permanentne straty.

Według prof. Wallnera, należałoby również uporządkować kwestie związane z formami zatrudnienia chirurgów oraz wynagrodzeniami (wraz z ich wzrostem), aby ułatwić dyrekcji podmiotów medycznych tworzenie stabilnych zespołów specjalistów, którzy czuliby się w większym stopniu związani z daną placówką.



Source link

urządzenie kosmetyczne

Must Read

Related Articles