urządzenie kosmetyczne

James Bond zrobiony w klinice urody. Jak epidemia koronawirusa napędziła rynek medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej



Izolda Hukałowicz

Najwięcej pacjentów gabinetów medycyny estetycznej to panowie w wieku od 35 do 50 lat; są wśród nich przedstawiciele prawie wszystkich zawodów. Na zabiegi wydają średnio od 1 tys. do 2,5 tys. złotych. Dzisiaj nie ma już zabiegów dedykowanych tylko kobietom – mówi Adam Srebrzyński, chirurg z Kliniki Medycyny Estetycznej SILVER CLINIC

Coraz więcej mężczyzn decyduje się na wizyty w gabinetach medycyny estetycznej. Prostują sobie nosy, przeszczepiają włosy, a na brzuchach robią tzw. kaloryfery. Skąd ten trend? Socjolog Zbyszko Melosik tłumaczy, że mężczyźni poddają się przekazom medialnym i poszukują we własnym ciele kolejnych niedoskonałości, a potem podejmują coraz radykalniejsze decyzje o różnego rodzaju modyfikacjach. Wzrost zainteresowania mężczyzn medycyną estetyczną i chirurgią plastyczną potwierdzają dane statystyczne oraz sami lekarze. Wyniki raportu przygotowanego przez Amerykańskie Towarzystwo Chirurgii Plastycznej pokazują, że liczba panów decydujących się na skorzystanie z usług lekarzy w gabinetach medycyny estetycznej wzrosła w ciągu ostatnich kilku lat aż o 106 procent! Potwierdza to Magdalena Nowicka z Kliniki Chirurgii i Medycyny Estetycznej NOVILINE: – Panowie zdecydowanie, coraz częściej korzystają z zabiegów medycyny estetycznej. Szczególnie w ciągu ostatnich dwóch lat można zaobserwować więcej męskich klientów. Lekarze z krajowych klinik szacują, że mężczyźni stanowią od 20 do 30 procent pacjentów.

Bez wstydu i poczucia winy

Jeszcze kilka lat temu mężczyźni, którzy nieco bardziej od innych dbali o swoją urodę, spotykali się z krzywymi spojrzeniami i uważani byli za zniewieściałych. Dziś panowie nie wstydzą się już korzystać z wynalazków medycyny estetycznej. Jak mówi Ewa Gułaj, właścicielka kliniki medycyny estetycznej Estimed, panowie coraz odważniej przekraczają jej progi. Choć zdarzają się i tacy, którzy potrzebują wsparcia żony.

– Myślę, że pierwsze wizyty u nas bywają jeszcze dla niektórych panów wstydliwe, dlatego często przychodzą ze swoimi drugimi połówkami, które ich wspierają – przyznaje Tomasz Konończuk z Twojej Kliniki. Jak dodaje Magdalena Nowicka, nierzadko jej stałe klientki, które zobaczyły pozytywne efekty na własnej skórze, przyprowadzają swoich mężów, aby ich też „poprawić”.

Jednak już po pierwszej wizycie wielu panów staje się wiernymi pacjentami chirurgów plastycznych. – Panowie często decydują się na kolejne zabiegi i potrafią czekać na nie cierpliwie nawet rok, bo u nas są dosyć duże kolejki – mówi Nowicka. – Bardzo rzadko się zdarza, aby pan, który już coś postanowi, rezygnował z zabiegu.

Panowie dbają też o powieki

James Bond zrobiony w klinice urody. Jak epidemia koronawirusa napędziła rynek medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej

Na jakie zabiegi decydują się panowie? – Jeszcze kilka lat temu mężczyźni zgłaszali się do nas zainteresowani głównie przeszczepami włosów. Przy okazji decydowali się na „kobiece” zabiegi jak botoks czy kwas hialuronowy – mówi Adam Srebrzyński, chirurg z Kliniki Medycyny Estetycznej SILVER CLINIC. – Dzisiaj nie ma już zabiegów dedykowanych tylko kobietom. W ostatnim półroczu ponad jedna trzecia zabiegów blefaroplastyki, czyli plastyki powieki górnej lub dolnej wykonywałem u mężczyzn – dodaje Srebrzyński.

Panowie decydują się też na liftingi twarzy i liposukcje brzucha. To, że mężczyźni robią wszystko, by powstrzymać procesy starzenia.

– Wśród panów coraz bardziej popularna jest toksyna botulinowa niwelująca zmarszczki – mówi Ewa Gułaj. – Jednak panowie wybierają też zabiegi leczenia blizn potrądzikowych i innych defektów.

Tomasz Konończuk, lekarz z Twojej Kliniki, dodaje, że jego pacjenci często decydują się również na kuracje, które redukują nadpotliwość, nadmiar tkanki tłuszczowej i zatrzymują łysienie. Sporą popularnością cieszą się także zabiegi pomagające w modelowaniu kształtu nosa.

Lekarze z klinik estetycznych przyznają, że odwiedzają ich głównie osoby średniozamożne i zamożne. Wykonują różne zawody i mają świadomość, że atrakcyjny wygląd jest bardzo ważny w dzisiejszych czasach. Jak mówi Ewa Gułaj, jej pacjenci to mężczyźni dbający o siebie, ćwiczący fizycznie, chodzący na siłownie i stosujący zdrową dietę.

James Bond zrobiony w klinice urody. Jak epidemia koronawirusa napędziła rynek medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej

– To często biznesmeni, którzy chcą dobrze, reprezentacyjnie wyglądać. Sporo jest też panów, którzy mają dużo młodsze żony i chcą się czuć przy nich atrakcyjnie. Są też mężczyźni, którzy się rozwodzą i bardzo zależy im na dobrym wyglądzie, ponieważ szukają nowych partnerek. No i wreszcie istnieją panowie, którzy po prostu dbają o siebie. Jak zdradzają lekarze, pacjenci klinik medycyny estetycznej to przede wszystkim panowie w wieku od 35 do 65 lat. Choć zdarzają się też młodsi. – Nasi najmłodsi stali klienci to dwudziestolatkowie – mówi właścicielka kliniki NOVILINE.

– Już dwudziestokilkuletni pacjenci poddają się zabiegom przeszczepu włosów – mówi dermatolog Katarzyna Płużańska-Srebrzyńska, która w SILVER CLINIC zajmuje się kompleksową terapią łysienia męskiego. – To świadomi swoich potrzeb młodzi ludzie, którzy odważnie korzystają z możliwości, jakie daje im współczesna medycyna.

Zdarzają się też nastoletni chłopcy, jeszcze niepełnoletni, którzy przychodzą głównie z problemami skórnymi, np. znamionami, bliznami potrądzikowymi. Albo z zaniedbanymi przez rodziców stulejkami. Najwięcej naszych klientów to jednak mężczyźni między 40. a 65. rokiem życia. Najstarszy klient miał ponad 70 lat.

Niektórych pacjentów pamięta się latami. Magdalena Nowicka wspomina pana, który sięgnął po dosyć radykalne zabiegi: – To był 45-letni mężczyzna, który robił sobie u nas tzw. kaloryfer, czyli liposukcję brzucha – wspomina lekarka. – Najpierw poddał się usunięciu ginekomastii (czyli przerostu gruczołów piersiowych), a potem modelowaniu mięśni brzucha. I kiedy do nas potem wrócił, to powiedział: „Kurczę, całe życie starałem się dobrze wyglądać, chodziłem na siłownię i w końcu kiedy po zabiegu poszedłem poćwiczyć, to wszyscy stwierdzili, że musiałem się nieźle napracować, aby osiągnąć taką rzeźbę…” A ten pan po prostu zrobił sobie liposukcję, do której pewnie nikomu się nie przyznał – śmieje się lekarka. Trudno zapomnieć też pacjentów, u których udało się osiągnąć spektakularne efekty.

– Na pewno takimi pacjentami są ci przychodzący modelować kształt nosa – mówi Tomasz Konończuk. – Pamiętam też jednego pana, który cierpiał na łysienie. Gdy przyszedł do kliniki, bardzo wyraźnie było widać prześwity na jego głowie. Dzisiaj zaś, po serii zabiegów, włosy mocno mu się zagęściły. Takie przypadki naprawdę bardzo cieszą, dają nam dużo satysfakcji i pozostają w pamięci na lata.

Pandemiczny szał na zabiegi

Epidemia koronawirusa napędziła rynek medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej. Klientów przybywa w tempie lawinowym. W Twojej Klinice jest trzy razy więcej pacjentów niż przed wybuchem pandemii. Podobna wygląda sytuacja w klinice Noviline: – Już wcześniej mieliśmy długie kolejki, bo czas oczekiwania na zabieg to było 9 miesięcy, ale teraz zapisujemy już na listopad przyszłego roku… – przyznaje Magdalena Nowicka. Jaki jest powód takiego boomu na zabiegi medycyny estetycznej? Tomasz Konończuk uważa, że pandemia i związana z nią izolacja bardzo sprzyjają dbaniu o siebie. Ludzie w końcu mają czas, aby podjąć pewne decyzje, które wcześniej odkładali. Wiele osób pracuje zdalnie, więc pobyt w domu traktują jak dobry czas, by spokojnie dojść do siebie siebie po zabiegu czy też po operacji.

Magdalena Nowicka myśli podobnie: – Epidemia sprzyja pewnym przemyśleniom. Wiele osób dochodzi do wniosku, że przyszłość jest tak naprawdę niepewna i nie warto dłużej czekać ze spełnianiem marzeń. A jeżeli ktoś całe życie marzył o kaloryferze na brzuchu, to kiedy jak nie teraz?





Source link

urządzenie kosmetyczne

Must Read

Related Articles